search instagram arrow-down

Wpisz swój adres e-mail, aby obserwować mojego bloga i otrzymywać powiadomienia o nowych postach

Instagram

   Na krótszy pobyt w Tatrach, świetnym pomysłem jest Dolina Białej Wody. Szlak zamknięty jest od 31.10 do 15.06, mimo wszystko jest prawie pół roku, żeby odwiedzić i dostać estetycznego orgazmu – dolina jest przepiękna. O jej pięknie poniżej. Enjoy


    Jeszcze kilka zakrętów, trochę pod górkę i już jesteśmy. Po zawsze karkołomnej jeździe kierowcy busa, cieszymy się, że wysiadamy. Przystanek: Łysa Polana.*
Kierujemy się do granicy ze Słowacją, która przebiega wzdłuż potoku Białka. Przechodzimy most i od razu po prawo niepozornie rozpoczyna się niebieski szlak. Prowadzi m.in. do przełęczy Polski Grzebień – naszego dzisiejszego celu. Kawałek dalej znajduje się przystanek autobusowy, z którego można dostać się dalej do naszych południowych sąsiadów. Jest też kilka sklepów i restauracji. I alkohole sprzedają. My zajrzeliśmy.
Z początku szlak wydaje się nudny i przez jakiś czas taki pozostaje. Idziemy leśną ścieżką wzdłuż potoku. Zaczyna się niewinnie.. ale na Grzebień pozostaje 14km, więc wypada tu wspomnieć, że trochę kondycji wymagane..

IMG_4806_DxO

Po około 3km dochodzimy do Polany Biała Woda- od tego miejsca szlak zimą jest zamknięty. Mijamy chatę legendarnego 2-metrowego leśniczego z psem, który wcale nie ma 2m i wbrew opiniom nie jest taki groźny. Psa nie poznaliśmy.

DSC00665IMG_4820_DxODSC00666

Do tego miejsca można dojechać rowerem (nie ma wypożyczalni). Na Polanie mamy trochę infrastruktury: mapa, wiatki, etc.

Z polany roztacza się niemożliwy widok na zamykające dolinę szczyty. Wśród nich Rysy, Młynarz, Wysoka.

DSC00672DSC00673

   Za moment zanurzamy się w gęsty las. Chciałoby się zostać na Polanie i napawać się majestatem masywów, ale w perspektywie mamy widoki możliwe że lepsze. Więc atakujemy.

  Dolina sprawia wrażenie zapomnianej przez ludzi. Ostatni odprysk cywilizacji zostawiliśmy w tyle. Pomijając to, że leśnicy piłowali po drodze drewno i robili ładny rozpierdziel, dalej w Białej Wodzie panuje niczym niezmącony spokój, od czasu do czasu zabarwiony szumem strumyków. Najzabawniejsze jest to, że na podobnej wysokości po stronie polskiej, idą procesje turystów i rzesze rodzin, aby wspólnie pohałasować nad Morskim Okiem.

DSC00676
Ze szlaku widoczne urwisko Młynarczyka (1785)

Oprócz rozmów o fotografii, ciągle fotografujemy. Fotograficzna incepcja

IMG_4876_DxO

DSC00680

DSC00697
Na tej ścianie jest wyznaczonych wiele dróg wspinaczkowych. Ale to już zabawa dla hardkorów.

Docieramy na Polanę pod Wysoką (1310). Niedaleko znajduje się baza taterników z miejscami do rozbicia namiotów i ogólnie jest tam klimatycznie.

Od tego miejsca szlak zaczyna trochę większym zacięciem piąć się w górę i w końcu nabieramy wysokości. Wkrótce zakosami wychodzimy na poziom kosodrzewiny, mając za sobą spory, leśny kawałek doliny. Wstrzeliliśmy się w kilka dni dobrej pogody, więc zaczyna się robić gorąco. Chłód przyniesie dopiero okolica Litworowego Stawu.

IMG_4979_DxO

Wytrwale brniemy do przodu. Po kilku minutach, ponad piętrem lasu uderza nas piękny, wysokogórski krajobraz. Wśród szczytów króluje Ganek (2462)

DSC00708
DSC00724
Skalista kanonada

IMG_5153_DxO

Jeszcze tylko kilka zdjęć i zaczynamy właściwe podejście nad Litworowy Staw.

IMG_5180_DxO
DSC00738

Towarzyszy nam piarżysty krajobraz, ale idziemy wygodnym szlakiem po ociosanych skałach. Kilka zakosów i osiągamy Litworowy Staw.

DSC00749
DSC00755O Litworowym słów kilka:
– wysokość jego lustra to 1863m n.p.m.
– woda w nim jest zimna jak cholera
– znajduje się w odnodze Doliny Białej Wody, w Dolinie Litworowej
– głębokość to około 19m, powierzchnia 1,67ha
– kilka metrów od stawu znajduje się solidna koleba, zapewniająca schronienie dla kilku osób, ale nie zrobiłem zdjęcia bo zapomniałem

Słyszałem o tym miejscu wprost legendarne historie. Że jego piękno jest przejmujące wręcz. Szczerze powiedziawszy, nie udzieliło mi się aż tak. Może dlatego, że cały czas było równie ładnie i zostałem dobrze na ten widok przygotowany.

DSC00754
Ku jeziorku opadają ściany Hrubej Turni (2091)

Idziemy dalej i nabieramy wysokości. Szlak nadal nie przysparza większych trudności, więc poruszamy się dosyć gładko. Pozwalamy sobie w takim razie na dużo przerw na zdjęcia i nasz średni czas jest coraz gorszy.

IMG_5336_DxO

Powoli pojawiają się zalegające płaty śniegu. Przed wyjazdem w necie krążyły zdjęcia białych Tatr i komunikaty TOPR o dużych opadach śniegu i odradzaniu wycieczek. Nie powiem, byliśmy trochę obszczani. Po przyjeździe szybko oceniliśmy, że po śniegu dużo nie zostało. Na wysokościach około 1900m zaczął się wreszcie pojawiać i zaczęliśmy powoli rozważać założenie raków.

IMG_5363_DxO
IMG_5386_DxO

Niedługo mieliśmy wejść do kotła Zmarzłego Stawu pod Polskim Grzebieniem. Uświadczyliśmy tam mocno alpejskiego klimatu. Na zdjęciu widać już docelową przełęcz i graniówkę na Małą Wysoką – 3. najwyższe miejsce, do którego dotrzemy znakowanym szlakiem (2429). Wahaliśmy się, czy jej nie łyknąć razem z Grzebieniem, ale naszym ograniczeniem był tym razem czas.

IMG_5448_DxO

DSC00779

Trawersując zbocze opadające do stawu, założyliśmy raki. Nie było to takie oczywiste i proste. Liczyliśmy, że uda nam się przejść ten moment bez, a później zakładaliśmy w trakcie. Nie przycwaniakowaliśmy za bardzo. Śniegu było mało jak na połowę października, ale był nieprzyjemnie twardy i gdzieniegdzie śliski. Tam należało uważać nawet w rakach.

IMG_5525_DxO
IMG_5517_DxO

Po drodze spotkaliśmy jedną Panią, która schodziła z Litworowego. Tak na dobrą sprawę, ludzi spotkaliśmy dopiero tutaj. A raczej dostrzegliśmy jak schodzą z Rohatki – przełęczy w głównej grani Tatr na 2288m. Ale tam zdawało się być więcej śniegu i prawdę powiedziawszy cieszyłem się, że idziemy w odwrotnym kierunku.

DSC00787
Charakterystyczne wcięcie w grani – Rohatka

DSC00789
Rozstaj szlaków. Idziemy w prawo. Na Grzebień zostało raptem 15min

Od tej pory to już bułka z masłem. Słowacy chyba lubią robić absurdalne ułatwienia (mam tu na myśli schodki na Rysy), bo tutaj zrobili… też schodki. Prosto, w lewo, prawo, trochę pod górkę i jesteśmy na Grzebieniu.

IMG_5612_DxO
IMG_5635_DxO

IMG_5660_DxO-1
To już upragniona przełęcz (2200). W tle Wielicki Szczyt. Czekan trochę się przydał, a my dotarliśmy tu grubo ponad przewidywany na oznakowaniach czas, ale ja wiem dlaczego. Słowacy lubią sobie dopie*dolić czas na styk. Po naszej stronie Tatr przychodzi się zawsze przed czasem i można się pozytywnie zaskoczyć swoją kondycją. Na Słowacji trzeba gonić albo się nie wyrobisz 🙂

DSC00794
Charakterystyczny drogowskaz na Grzebieniu

IMG_5686_DxONa przełęczy, jak to na przełęczy. Wiało niemiłosiernie. Widać to dobrze po mojej napompowanej kurtce i nieco rozmazanej sylwetce.

DSC00798
Około godz. 17. słońce jest już nisko. Ostatnie promienie grają na kopule Młynarza.
Na dalszym planie bardzo fajnie widać nasze granie, rozpoczynające polskie Tatry Wysokie. Od lewej Świnica, przełęcz Zawrat oddzielająca Kozi Wierch i dalej słynna Orla Perć. Widoczny również Waksmundzki Wierch i wiele, wiele innych. Stąd polska nazwa słowackiej przełęczy. W ramach ciekawostki powiem, że kiedyś przebiegała tutaj granica polsko-węgierska.

IMG_5652_DxO
Jedno z ostatnich zdjęć zanim schowałem aparat, żeby przejść etap z łańcuchami ku Dolinie Wielickiej. Z przełęczy można wracać na Łysą Polanę, udać się na wspominaną przeze mnie Małą Wysoką lub zejść w stronę hotelu górskiego Śląski Dom. Tak też zrobiliśmy. W tle za znakiem, dumnie piętrzy się król Tatr- Gerlach. Ściana wygląda niesamowicie imponująco, szczególnie z dołu, z perspektywy podnóża.

Słowem podsumowania
Szlak nie należy do trudnych. Wymaga natomiast kondycji. Jest długi i nieraz monotonny. Na pewno nie na pierwszą wycieczkę w góry. Dolina jest przeważnie bezludna, więc  amatorom ciszy i symbiozy z naturą ten szlak powinien mocno przypaść do gustu. Fakt faktem, nigdzie po drodze nie ma schronisk. Wyszedłszy z Łysej, schronić się i rozgrzać gorącą herbatą możemy dopiero po około 16km w Śląskim Domu. Trzeba mieć to na względzie i próbować wstrzelić się w pogodę. W deszczu niestety, marsz doliną będzie wątpliwie przyjemny. Jeśli pogoda dopisze- szlak ten gorąco polecam. Poruszy nawet najbardziej estetycznie krytyczny umysł.

 

*do Łysej Polany busy odjeżdżają z placu przed dworcem PKP w Zakopanem, z pierwszych stanowisk. Kierunek Morskie Oko (koszt 10zł). Dla zmotoryzowanych – na Łysej jest również parking.


Dziękuję, drogi Czytelniku, że wytrwałeś do końca. Życzę udanej wędrówki. Darz bór!

H.

 

This entry was posted in Tatry.

One comment on “Polski Grzebień – czyli brama do Słowacji dla estetów

Leave a Reply
Your email address will not be published. Required fields are marked *

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s

%d bloggers like this: